31 grudnia

W tym ostatnim dniu roku....

W tym ostatnim dniu roku....
Witajcie kochani!
 
♥♥♥
 
W tym ostatnim dniu 2013 roku pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia na zbliżający się nowy 2014 rok.
 
 
Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość, miłość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń, a gdy się one już spełnią, niech dorzuci garść nowych marzeń, bo tylko one nadają życiu sens!
 
 
♥♥♥
 
 
via Pinterest
 
 
 
Życzę Wam wspaniałej Sylwestrowej nocy.
Bawcie się dobrze!
 
♥♥♥
 
Pozdrawiam - Magda
 
♥♥♥
 
Do zobaczenia w Nowym Roku!


29 grudnia

Zwierzaczki.

Zwierzaczki.
Witajcie moje drogie!
 
♥♥♥
 
Dzisiaj rano patrząc na mojego chomiczka, pomyślałam sobie, że najwyższy czas żeby przedstawić Wam mój zwierzyniec. Moje kochane mordeczki, no i dzióbeczki. :)
A mieszka z nami dosyć spora gromadka!
 
 
Przedstawiam:
 
 

Poznajcie mojego chomiczka Stefana. To nasz najmłodszy lokator, przyprowadziliśmy go do domu 23. grudnia. Stefcio jest moim gwiazdkowym prezentem :) A skąd się wziął pomysł?
 
Pewnego dnia wybrałyśmy się z mamą do sklepu zoologicznego po piasek i kolby dla kanarków. Przy okazji rozejrzałyśmy się po owym sklepie i moim oczom ukazało się to słodkie zwierzątko. Smacznie sobie spał siedząc przy szybie terrarium plecami do mnie, po chwili odwrócił się i śpiący powoli zaczął się przewracać na bok, po czym się ocknął, poprawił i spał dalej. To było urocze. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. :)
 
Bardzo ruchliwy zwierzaczek, dzisiaj po raz pierwszy wypuściłam go i biegał jak szalony po całym pokoju. Nie sposób za nim nadążyć, ma niesamowite przyspieszenie. Mój brat porównał Stefcia do Formuły 1! Ojjj...

♥
 ♥
A to są moje królisie. Bardzo je kocham i żeby komuś nie przyszło do głowy, że chcę je zjeść! Każda z nich ma imię i jest członkiem rodziny.
 
 ♥
Jako pierwsza pozowała Balbina.
Balbinka to Olbrzym belgijski, taki królik może być naprawdę wielki! Ale nasz futrzaczek na razie jest normalnych rozmiarów. Jest bardzo nieśmiała i trochę musiałam się namęczyć żeby zrobić jej ładne, ostre zdjęcie.


 ♥
A to jest Frida - Baran francuski, ale troszeczkę pomieszany. Te czystej krwi mają uszka całkowicie zwisające. :) Fridzie lekko odstają. To jest taki mój pieszczoszek, zawsze do mnie przychodzi żeby ją pogłaskać albo podrapać za uszkiem. Spróbowałabym tylko dać jej jedzonko i jej przed rozpoczęciem uczty nie pogłaskać. Uwierzcie mi, że potrafiłaby strzelić focha i nic nie zjeść. Taka właśnie jest Frida!

 ♥
 
Ostatni z trzech królików to Melannie. Nasza Mel to w połowie Srokacz niemiecki. Przyjechała do nas niedawno, była bardzo malutka i chudziutka, a teraz proszę jaka pannica. :) Bardzo lubi zaczepiać i biegać jak szalona po klatce.
 
 
Wszystkie trzy mieszkają w specjalnie dla nich zbudowanym domku w szopie za domem, a latem większość czasu spędzają w klatce na zielonej trawce. :) 
Marzy mi się jeszcze jeden królik, mianowicie Królik wiedeński, biały albo niebieski. Jeszcze nie wiem. Ta rasa ma śliczne niebieskie oczka :) Oj, a już nie wspomnę o króliku Agaty. To jest dopiero futrzaczek! :)
 
 
 
A oto moi najwierniejsi przyjaciele!
 
♥♥♥♥
 

Zazwyczaj każdy biegnie w swoją stronę, więc sobie wyobraźcie jak stawałam na głowie żeby je uchwycić wszystkie naraz! Ojjj... Na początku żaden z piesków nie chciał mi pozować, ale potem jak już pierwszy chętny się znalazł - poszło jak z płatka...

♥
To jest Pirat - nasz najmłodszy psiak. Czemu Pirat? Chyba nie muszę Wam tłumaczyć :) Z racji tego, że jest najmłodszy to tak jakby nie ma swojego zdania. Zawsze robi to co reszta. Ale w tej jego nieśmiałości jest też jakiś plus, bardzo się słucha właścicieli i to właśnie od niego wzięła przykład cała reszta piesków i ładnie zaczęły pani pozować do zdjęć! :) No i ostatnio bardzo natarczywie zaczął naśladować najstarszą suczkę, w związku z czym bardzo trudno jest obcym wchodzić na posesję bez obecności kogoś z domowników. No cóż...

♥
Teraz kolej na przedstawienie Lady. Mojego psiego pieszczoszka numer jeden. Latem razem ucinamy sobie drzemki na huśtawce w ogrodzie. To prawdziwa dama! Uwielbia miękkie posłania, wyleguje się na fotelu, leżaku, a do tego ma niesamowicie długie i grube, podkręcone rzęsy, jakby codziennie przesiadywała u wizażystki.
 
Kilka lat temu miała smutną przygodę. Wyjechaliśmy na wakacje całą rodziną i pozostawiliśmy nasze pieski pod opieką sąsiada. Pewnego dnia poblisku coś wystrzeliło z ogromnym hukiem i przez niedopilnowanie dwa pieski uciekły, jak zwykle każdy w swoją stronę. Zurika udało się sąsiadowi złapać, a Lady znikła na długie dni. Po powrocie całymi godzinami chodziliśmy po wiosce i jej szukaliśmy, bez skutku. Aż pewnego dnia znajomy powiedział, że u niego w stodole jest jakiś szary kulawy piesek. Od razu tam poszliśmy i zastaliśmy ją przy płocie. Nie macie pojęcia jak ona się ucieszyła na nasz widok! Niesamowita radość na trzech łapkach. Biedna, po prostu nie umiała znaleźć drogi do domu... A ta radość reszty ferajny kiedy Lady wróciła - bezcenny widok! Teraz psinka jest w pełni sprawna i ma się bardzo dobrze. :) 

♥
A to Bari, nasz najstarszy psiak. Wbrew pozorom to jest suczka, ale kiedy była malutka ktoś kto nam ją przyniósł zarzekał się że to pies stąd takie imię. No i tak wyszło szydło z worka dopiero po latach, bo nikt wcześniej nie sprawdzał. A Bari dalej nie podnosiła nogi żeby załatwić swoją potrzebę, a po kilku miesiącach po raz pierwszy się oszczeniła :) To już taka nasza psia babcia jest, kiedyś miała całą mordkę czarną, a teraz już siwiutkie oblicze ma.

 ♥
Tu powinien być Zuri, ale Zuri jest rudy i wścibski :) He, he... W ogóle nikogo nie słucha i robi co mu się podoba. Ale przed obiektywem czuje taki respekt, że się po prostu zawstydza i albo opuszcza głowę albo po prostu odchodzi z podkulonym ogonem. Bardzo rzadko da się go uchwycić!
Zuri jest królem podwórka i strasznym domatorem, zimą większość czasu spędza w kuchni na ławce albo w sieni w wiklinowym fotelu. Taki to już wygodniś z tego naszego pieska.
 
 
Na koniec moje ptaszyny. Dwa kanarki:
 
♥
Bardzo nieśmiały, żółciutki jak cytrynka Kuba. Obcięcie mu pazurków wiąże się z nie lada wyzwaniem. :) I w dodatku bardzo mało się odzywa. Nie lubi śpiewać. Ewentualnie od czasu do czasu gawędzi z Filipem. Ale i tak jest kochany! Słodki nasz dziobek.

 ♥
A to właśnie jest Filip. Jest z nami trochę dłużej niż Kuba. Filip za to uwielbia śpiewać, a zwłaszcza jak w tle jest włączone radio albo ktoś z domowników sobie podśpiewuje. A największy koncert nadaje kiedy ktoś z kimś rozmawia, czy to przez telefon czy w cztery oczy. Wtedy ledwo można się usłyszeć :) Jakby tego było mało Filip to niezły akrobata, może kiedyś nagram filmik z dowodem jak to Filip umie wyginać śmiało ciało.
 
Ale się rozpisałam o tych moich pieszczoszkach. Wiąże się z nimi ogrom obowiązków, ale jakie te zwierzaczki są wdzięczne jak się człowiek nimi zajmuje. Nie ma nic piękniejszego! Kocham je i niejedno stworzonko bym jeszcze przyjęła pod dach. :)
 
♥♥♥♥♥♥
 
To tyle na dzisiaj,
Miłego wieczoru życzę!
Pozdrawiam - Magda


26 grudnia

Zanim zabłysła pierwsza gwiadka.

Zanim zabłysła pierwsza gwiadka.
Witajcie!
 
 
Święta, Święta i już po... Rok w rok to samo, a człowiek jednak ciągle się dziwi. :) Chciałam Wam pokazać jak to u nas było przed Gwiazdką.
A więc przedstawiam Wam krótką fotorelację przedgwiazdkową. Nasz dom w "stroju" Bożonarodzeniowym. Lepiej późno niż wcale. :) Prawda?
 
✩✩✩✩
 
 

Uwielbiam migoczące lampki. Tworzą przepiękny nastrój, ocieplają cały dom. Na przystrojenie poręczy w ten sposób wpadłam dopiero w zeszłym roku. Dotychczas zdobiliśmy poręcz żywymi gałązkami na wierzchu, a do tego mnóstwo maleńkich kartonowych prezencików. Do niedawna lubowaliśmy się w takich kolorowych ozdobach, ręcznie robionych. Teraz nastała era białych lampek i bardzo naturalnych, skromnych dodatków. Typu gałęzie, szyszki, pierniczki, owoce... Czyli tak jak było dawniej... Jak mi opowiadała babcia i opowiada mama. Wspaniałe historie. Pracuję nad postem, w którym podzielę się z Wami tymi opowiastkami. :)



Tradycyjnie, co roku pieczemy mnóstwo ciasteczek. Choć w sumie tradycja ta nie jest powielana zbyt długo. Z taką gorliwością zaczęliśmy mieszać, wycinać i zdobić jakieś 10 lat temu, kiedy chodziłam do gimnazjum. Ja i mój brat piekliśmy je z tatą. A zdobiliśmy z mamą. I tak już zostało. :)


Choinka. Pamiętam, kiedy byłam bardzo mała, chyba w wieku 3-4 lat mieliśmy w domu sztuczną choinkę, z kolorowymi, grającymi lampkami. Przesiadywałam koło niej i pod nią całymi godzinami. :) A kilka lat później po raz pierwszy przywieźliśmy do domu wielką, żywą, pachnącą choinkę. I tak się nią zachwyciliśmy, że pozostało tak po dziś dzień. No i też zdarza mi się, że sobie pod nią siadam i myślę, dumam... Nie wyobrażam sobie Świąt bez niej!


Kuchnię obfotografowałam już chyba z każdej możliwej strony i to nie jeden raz. Po wprowadzeniu się nowego mebelka stała się bardzo przytulna. Aż miło posiedzieć. A zwłaszcza teraz gdy w kredensie palą się lampki, a w latarenkach i wieńcu adwentowym mnóstwo świeczek, co sprzyja jeszcze bardziej wielogodzinnym posiedzeniom przy kawce albo lampce wina wieczorem.




 
✩✩✩✩
 
To tyle na dzisiaj moi drodzy.
Mam nadzieję, że post się spodoba.
A tak przy okazji...
 
Ktoś zna odpowiedź na pytanie "Dlaczego to co piękne trwa tak krótko?"
Nawet się nie obejrzałam i już było po wieczerzy Wigilijnej, po Pasterce...
W drugi dzień Świąt zorientowałam się, że ten pierwszy już minął.
Czas leci jak oszalały...
 
 
 
Życzę Wam miłego wieczoru!
Pozdrawiam - Magda
 
 
 



21 grudnia

Produkcja świątecznych przysmaków.

Produkcja świątecznych przysmaków.
Witajcie!
Jak u Was przygotowania do Świąt?
Choinka ubrana?
Karp kupiony?
Prezenty zapakowane?
Ciasteczka, pierniczki i wszelkie inne słodkości upieczone?
 
My już choinkę przytargaliśmy, taką z prawdziwego zdarzenia. Nieźle się namęczyliśmy, żeby ją przywieźć do domu, bo nie została zapakowana w siatkę. Także wzbudzaliśmy nie lada sensację mknąc przez kilka wiosek z rosłym na ponad dwa metry drzewkiem na dachu samochodu :) Hi, hi...
 
A ponadto od tygodnia wrze praca nad kulinariami. W całym domu unosi się zapach cynamonu, masła i przypraw korzennych. Coś wspaniałego! :) Zeszły już tony mąki i jajek.
A po głowie chodzą co chwilę nowe pomysły na następne pyszności.
Taki już urok tych Świąt.
Człowiek nie może przejść obojętnie obok kolejnego ciekawego przepisu.
Poczyniłyśmy już siedem ciasteczkowo - piernikowych receptur, a w najbliższych dniach być może popełnimy jeszcze dwie.
Są cynamonowe, kruche kakaowe z orzechami laskowymi, półfrancuskie półksiężyce z marmoladką, maślane, orzechowe gwiazdki z kokosankami i dwa świąteczne pierniki.
A co Wy piekłyście w tym roku?
 
 
A z tych niesłodkich specjałów: pierogi z grzybami i uszka. Oraz zakwas do barszczu czeka sobie grzecznie na Wigilię.
 
 
Oto krótka fotorelacja z kulinarnych i choinkowych zmagań :)
 











 
To tyle na dzisiaj.
Czas leci nieubłagalnie, ale obiecuję zamieścić jeszcze co najmniej dwa posty przed Wigilią :)
Dziękuję wszystkim za przemiłe słowa w komentarzach. Oraz bardzo serdecznie witam nowych obserwatorów.
 
Życzę Wam miłego wieczoru.
Pozdrawiam - Magda
 


11 grudnia

Przedświąteczny czas.

Przedświąteczny czas.
Witajcie!
Najwyższy czas żeby zacząć się nastrajać świątecznie. Troszkę taka gonitwa przede mną z racji tego, że cały tydzień mam być w pracy między 14:00 a 22:00. Ale co tam, przełknęłam to. Grunt to dobry plan. Porządki już prawie za nami. Migusiem ogarnęłyśmy z mamą szafki, okna, łazienkę. Zostały nam już tylko takie szczególiki. :) Na niedzielę i poniedziałek zaplanowałyśmy sobie pieczenie wszelakich ciasteczek. Gorzej z prezentami, ale z tym jest u mnie problem co roku, więc żadna nowość. Odpocznę sobie w Święta, od Wigilii aż do 27. grudnia. Już nie mogę się doczekać. A tymczasem, w domu pojawiają się ozdoby, codziennie dodajemy coś nowego. Jest coraz przytulniej! Jak ja kocham Święta! :) Białe migające lampki tu i tam, pachnąca żywa choinka. Wszędzie pełno gałązek i zielonych girland. No i najważniejsze - świeczuchy. Mnóstwo pozapalanych świeczek. Wszystko dopracowane do najmniejszego szczegółu, ale do pełni szczęścia brakuje niestety śniegu. Już nie pamiętam kiedy ostatnio były białe Święta.

 Oczywiście w tej całej przedświątecznej gonitwie trzeba znaleźć trochę czasu żeby na chwilę zwolnić. Bo właśnie teraz jest ten najpiękniejszy okres w roku, który każdy powinien wykorzystać dla siebie. Nacieszyć się magią tych Świąt. Usiąść z kubkiem ulubionej kawy czy herbaty w wygodnym fotelu i się zrelaksować, podumać. Nacieszyć się atmosferą zbliżających się Świąt.







Te zasłony dostałam w prezencie od mojej koleżanki z pracy, są przepiękne!
Są jeszcze jedne od Laury Ashley, ale pokażę je innym razem. :)



 

Życzę Wam samych ciepłych i radosnych przedświątecznych dni!
Pozdrawiam - Magda

07 grudnia

Mikołajki.

Mikołajki.
Witajcie!
 
Jak Wam minął wczorajszy Mikołajkowy dzień? Mam nadzieję, że Święty był dla Was łaskawy i dostałyście prezenciki. Ja dostałam! I wpadam dzisiaj dosłownie na chwilkę żeby się pochwalić. :)
W domu mam roboty w bród. Nie wiem dlaczego co roku w okresie adwentu ludziom zaczyna się zbierać na remonty. U nas to już chyba tradycja. :) Co roku przed Bożym Narodzeniem trzeba coś "odświeżyć". Tym razem nazbierało się nie mało takich świeżości :) Pod pędzel poszła kuchnia, niektóre drzwi, szafki, a nawet okna. Do tego jeszcze tapetowanie. Ufff... Nie wiem kiedy się pozbieramy :) Mam nadzieję, że już niedługo się odkopiemy, bo nie mogę się doczekać dekorowania domu na Święta. Uwielbiam to robić. I bardzo chętnie bym się tych ozdób potem w ogóle nie pozbywała, bo poza okresem bożonarodzeniowym cały dom wydaje mi się taki goły. 
Dobra wystarczy tego gadania. Chwalę się!
 
 
Na pierwszy ogień prezencik z Wymianki Pod Patronatem Świętego Mikołaja, który przesłała mi moja Mikołajka Aleksandra z blogu http://pasyjki.blogspot.com/
 

Dostałam śliczną szkatułkę w róże, świeczniczek na tealighty, książki, bombkę z motylem i mulinę.
Dziękuję Ci Olu za te upominki. Bardzo się cieszę, że wzięłam udział w tej zabawie.
 




A dzisiaj dotarł do mnie jeszcze jeden Mikołajek :) Osobiście odwiedziła mnie Agata z blogu http://zagatkowo.blogspot.com/ i podarowała mi coś bardzo, bardzo pożądanego przeze mnie od bardzo dawna :) Świeczkę - stamplerek Yankee Candle. Od wieków przymierzam się do zakupu takiej dużej świeczuchy i teraz chociaż będę mogła się przekonać o jej jakości. Mimo iż są one zachwalane na całym globie. 
Pachnie niesamowicie cynamonem! Mniami.
 
No i nie mogłabym pominąć moich ulubionych Tiki Taków! Hi, hi...
 
Dziękuję pani Mikołajowo za ten podarunek. :)
 

 
A co Wy dostałyście?
Pozdrawiam cieplutko - Magda
 

18 listopada

Wełniane sweterki.

Wełniane sweterki.
Witajcie moje drogie! :)
 
Mój dzisiejszy post kręci się głównie wokół wełny. Motek po motku aż do grubego, ciepłego swetra. Przyznam się od razu, że to nie moja robota. Ja niestety nie nauczyłam się jeszcze robić na drutach czego bardzo żałuję, bo mogłabym sobie sprezentować piękne choinkowe bombki, takie jak robi właścicielka bloga made by magin. No trudno. Może kiedyś jak będę miała trochę więcej czasu, usiądę gdzieś w kącie z laptopem na kolanach i kroczek po kroczku będę się uczyła "drutować". Tak jak to było w przypadku szydełkowania. Póki co przedstawiam Wam dzieła mojej mamy. Na okrągło macha tymi drutami na prawo i lewo i wychodzą jej z tego takie cuda.
 


 

Jeden z nich jest już gotowy. Czerwony z pięknymi warkoczami z przodu, z tyłu i na rękawach. Bardzo wygodny i cieplutki. Warkocze prezentują się idealnie po ubraniu. Jak dla mnie dzieło sztuki! :)
 

 
Każdy sweter jest na innym etapie powstawania. Różowy wprawdzie nie ma jeszcze rękawów, ale i tak jest moim ulubionym. Podoba mi się kolor, taki pudrowy, przybrudzony róż. No i ten ścieg po obu stronach motywu warkocza, nie wiem czemu, ale bardzo przypadł mi do gustu. Nie mogę się doczekać kiedy będzie gotowy. Ostatnia, kolorowa robótka dopiero co się rozkręca, ale zapowiada się interesująco. Ciekawa jestem co z tego wyjdzie. :)
 
To tyle z wełnianych newsów na dzień dzisiejszy. Ale chciałam Wam pokazać pewną roślinkę. Kaktusik, który powinien kwitnąć na Boże Narodzenie, ale coś mu się chyba pomyliło i przyozdobił się cały w prześliczne czerwone kwiatki.
 
Mowa o Kaktusie Bożonarodzeniowym lub też jak kto woli Szlumbergerze, Zygokaktusie bądź też Grudniku - z samej nazwy winien kwitnąć w grudniu :)
 

 
Cały w czerwieni, a tu proszę... biały kwiatek. :)
Nacieszyliśmy chwilę oko i już przekwita.
 
 
To tyle na dzisiaj z mojej strony.
Pozdrawiam cieplutko - Magda

Copyright © 2016 U matiny , Blogger