05 czerwca

Babcine kwadraty...

Witajcie! Pogoda w dalszym ciągu nas niestety nie rozpieszcza. Zimno, mokro... Zresztą same widzicie jak to jest. Samopoczucie ostatnimi czasy u mnie też kiepskie. Na szczęście wzięłam się w końcu w garść i rzuciłam się w wir porządków. Tak mnie wciągnęło, że nawet firanki poprane :) Od razu się humor poprawił. Wróciły mi chęci do tworzenia. Znowu złapałam za szydełko i nie umiem się oderwać. Mówię Wam to jest nałóg. Ciągle szukam w internecie inspiracji i moja lista rzeczy do zrobienia wydłuża się z dnia na dzień. Co spotkam jakiś ciekawy schemat na "kwadrat", kwiatek, trójkąt... to muszę go wypróbować :) A potem kombinuję co by z tego stworzyć. Mój kocyk na razie sobie "odpoczywa" z powodu braku wełny, którą trudno mi zdobyć. Ale mam nadzieję, że już wkrótce zacznę dalej nad nim pracować i niebawem go ukończę. Teraz szydełkujemy z mamą inny pled. Kolorowy, że hej! :) Dostałyśmy ostatnio trzy reklamówki resztek wełny po mojej babci i właśnie z niej powstaje kolejny projekt. Jeszcze tylko parę kwadratów i gotowe. Wymarzony kocyk na piknik. Tylko żeby lato nas przypadkiem nie ominęło, tak jak uczyniła to wiosna.
Oto on:





 
 
Trochę wełny jeszcze zostało, więc z godziny na godzinę rodzą się kolejne kwadraty. Już nie mogę się doczekać finish'u :) Bedzię kolorowy, ciężki i ciepły. Już teraz ten pozszywany fragment waży dobry kilogram.

Kilka dni temu dostałam paczuszkę z wełną. To taki mój skromny zapas na moje "widzimisię" :)
Za parę dni przyjdzie kolejna dostawa do projektu torebka. Na razie nic więcej nie zdradzę.

Włóczka 'Elian klasik'

Pogoda człowieka dobija, więc trzeba sobie uprzyjemniać życie. Marzą mi się Hawaje nie od dzisiaj, więc i na stół powędrowała a'la hawajska potrawa. W roli głównej oczywiście kurczak i ANANAS :)
Następnym razem planuję spróbować przyrządzić coś z prawdziwej hawajskiej kuchni. Może coś z tego wyjdzie. Ale smaku żadnej kuchni świata nigdy w życiu nie uda się podrobić. Trzeba zajadać się na miejscu :)

Makaron po hawajsku


MAKARON PO HAWAJSKU
 
Składniki:
  • 1 kostka drobiowa
  • 500 g makaronu 'rurki'
  • 500 g filetu z kurczaka
  • 100 g pora
  • 2 papryki
  • 2 łyżki oleju
  • puszka ananasa
  • łyżka mąki ziemniaczanej
  • pieprz do smaku
Sposób przygotowania:
 
Makaron ugotuj w wodzie z dodatkiem rosołu drobiowego. Mięso pokrój w paski.  Por i papryki oczyść i pokrój w paski.  Mięso i warzywa podsmaż na patelni na rozgrzanym oleju przez ok. 5 min.  Ananasy odsącz z zalewy, pokrój. Makaron połącz z mięsem i warzywami. Dodaj ananasy i mąkę ziemniaczaną rozprowadzoną w 8 łyżkach zalewy z ananasów, zagotuj. Dopraw pieprzem. Makaron podawaj od razu po przygotowaniu.
 
                                                                     
                                                 Smacznego!
 
 
Stwierdziłam dzisiaj, że muszę częściej pisać, bo mam spore zaległości w blogowaniu :) W głowie roji mi się multum pomysłów na posty. Tak że postaram się tutaj częściej zaglądać.
 
Już nie wiem które z moich drogich obserwatorek witałam (i czy wogóle), więc witam Was wszystkie po kolei. Witajcie: zAgatkowa, magin, Dom withLove, Kirschen, Anuszka, milka, Wygnanko, Varla Lee, Radziejowe Zacisze, Dorota von Cologne, Sviloprejka, Dominika L. i witchqueen. Cieszę się, że ze mną jesteście. Dziękuję. :)
 
Pozdrawiam cieplutko - Magda.



10 komentarzy:

  1. Pled śliczny, cudowny i piękny! Zapas włóczek jak najbardziej wskazany :) zawsze się przyda!
    Makaron wygląda smakowicie i pewnie tak też smakuje :)
    pozdrawiam
    ps. zdradzisz z jakiej włóczki robisz pled?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Ten pled robię z resztek włóczek, nie mam zielonego pojęcia jak się nazywają i czy wogóle można dostać je jeszcze na rynku, bo wszystkie są babcine. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Hyhy, i ja z tym samym pytaniem. Zamierzam się na koc, póki co zastanawiam się nad kolorami i nad włóczką właśnie, i nie wiem, czym by tu się przykryć. Zdradzisz? Z jakiej i skąd bierzesz swą włóczkę?

    Ścskam,
    Anuszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Anuszko, no niestety nie mogę powiedzieć Ci co to za włóczka, bo nie mam zielonego pojęcia. Wszystko w spadku po babci :) Pozdrawiam.

      Usuń
  3. ale Ci zazdroszczę takich babcinych pakietów :-) od mojej jakoś nic nie da się wyciągnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny kocyk, Kochana. :) Zgadzam się z Tobą, że szydełkowanie uzależnia. Ja po kilkudniowej przerwie niesamowicie stęskniona wracam do pracy. :) Makaron był pewnie pyszny. Pozdrawiam i przesyłam buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaki kolorowy, ale pewnie mega pracochłonny. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne są takie szydełkowe pledy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. super pled :) u mnie na razie z babcinych kwadratów powstają poszewki, ale i pled w planach jest

    OdpowiedzUsuń
  8. :) super kwadraciki :)
    a co do kuchni to masz rację...nie do podrobienia...ale próbowac trzeba :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 U matiny , Blogger