31 maja

Akcja akacja...

Akcja akacja...
Witajcie! W końcu nadszedł jakiś słoneczny dzień. Rano zmokłam jak przysłowiowa kura, a za dwie godzinki zza czarnych, ociężałych chmurzysk wyjrzało śliczne, cieplutkie słonko. Od razu się człowiek obudził. Wróciła energia i chce się żyć. Oj, zawiodła mnie majowa pogoda. Mam nadzieję, że mój miesiąc - czerwiec będzie dużo ładniejszy.
Korzystając z pięknego dnia wybraliśmy się na krótką wycieczkę rowerową  :) Już zapomniałam jak to jest pedałować. A cel podróży - zbiory akacji, kolejnego składnika naszej herbatki. I tak oto wróciliśmy do domu z dwiema torbami uroczych białych kwiatostanów.




 



 


Po powrocie przyszedł czas na chwilę odpoczynku i smaczną kawkę... A zaraz potem trzeba było "rozebrać" nasze kwiatki :)



I oto co z nich pozostało:


Teraz wielkie suszenie. A za jakiś czas różniste kombinacje herbaciane i delektowanie się smakiem.


A jaka pogoda była dzisiaj u Was? Wykorzystałyście dobrze ewentualne słoneczko?

Życzę duuuużo słońca!

Pozdrawiam.

23 maja

Cepeliny i szydełkowych wyczynów ciąg dalszy.

Cepeliny i szydełkowych wyczynów ciąg dalszy.
Witajcie! Czujecie ten ziąb na dworze? Aż chce się zakopać pod kołdrą i nie wystawiać nosa na wierzch. Brrr... Gdzie się podziało słoneczko i to przyjemne dla oka błękitne niebo? Opatuliłam się w kocyk, zaparzyłam sobie ziołowej herbatki i próbuję stworzyć dla Was kilka sensownych zdań. Dodam, że herbatka owa nie pochodzi ze sklepowej półki, a została ręcznie zebrana na łączkach i drzewkach w najbliższych okolicach. Od dwóch lat zbieramy sobie herbatkę. Swoją pasją zaraziła nas siostra mojej babci. Wystarczyło, że raz nas poczęstowała swoją Hilda-tee i już. Miłość od pierwszego posmakowania :) Następnego roku już sami próbowaliśmy swoich sił w zielarstwie i dzielnie przemierzaliśmy polne drogi z książką w ręce szukając różnych roślinnych skarbów. W tym roku mamy już bluszczyk kurdybanek, melisę i mięte z ogrodu. Resztę zbierzemy niebawem. A trochę tego będzie, bo musi wystarczyć na cały rok. W kuchni rośnie sobie szałwia, którą od czasu do czasu dodajemy do tych naszych ziółek i zaparzamy. Pyszności!


Skoro już wspomniałam o kuchni, to pociągnę temat dalej. Otóż u nas zagościła dzisiaj kuchnia kresowa :) Prosta, a ile w niej smaku i rozmaitych kombinacji. To taka mała niespodzianka od mojej mamy. Zaraz po przyjściu do domu z pracy poprawiła mi humor oznajmiając mi od progu iż dzisiaj na obiad mamy Cepeliny czy Kartacze, jak kto woli. Nadzienie serowe plus pyszna maślanka do tego. Niebo w gębie :) Jadłyście już kiedyś? Jak nie to koniecznie musicie spróbować, niżej podaję przepis na to prościutkie danie. Ale najpierw notka do przepisu, z książki Małgorzaty Caprari.

Na Kresach z takiego samego ciasta jak na pyzy przygotowuje się tak zwane kartacze vel cepeliny, są to duże wrzecionowego kształtu kluchy nazwane tak na pamiątkę niemieckich sterowców wynalezionych na początku XX wieku przez konstruktora o nazwisku von Zeppelin. Cepeliny robi się z większej niż pyzy ilości ciasta, o objętości mniej więcej dużej garści. Gotuje się je też dużo dłużej - około pół godziny. Nadziewa się je rozmaitym nadzieniem.



KARTACZE VEL CEPELINY
 
 
Składniki na ciasto:
  • 1,5 dag surowych startych ziemniaków
  • 50 dag gotowanych ziemniaków
  • 50 dag mąki (najlepiej krupczatki)
  • 2 jajka
  • sól
Starte na tarce o małych otworach ziemniaki odcisnąć, przełożyć do sporej miski, dodać utłuczone gotowane ziemniaki. Mieszając, dodawać jajko i przesianą mąkę. Posolić do smaku. Nabierać łyżką porcje ziemniaczanej masy i mokrymi rękami formować kulę. Lekko rozpłaszczać i robić dołek w środku każdego placka. Do środka dodawać nadzienie i z powrotem formować kule. Kłaść na wrzącą osoloną wodę. Kiedy kluski wypłyną, zmniejszyć ogień i gotować około 30 minut - zależy od wielkości kartacza. Podawać polane masłem lub skwarkami z cebulą, albo grzybowym sosem.
 
Składniki na nadzienie serowe:
  • 40 dag białego sera
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka masła lub margaryny
  • sól
  • łyżka posiekanej mięty lub estragonu
Ser przetrzeć przez sito lub zmielić w maszynce. Wbić jajko, dodać utarte na śmietanę masło, posiekaną miętę, dobrze wymieszać i posolić do smaku.
 
Smacznego życzę!
 
 
 
 
Jesteśmy w dalszym ciągu w kuchni. Nie mogłam się oprzeć i musiałam zrobić "jej" zdjęcie :)
 
 
 
 
 
Jakiś czas temu pokazywałam Wam na blogu zaczęty skrawek podusi z różyczką i obieacałam, że pokażę jak będzie ukończona i oto ona. I... jej siostra :) Bo jak się już zaczęło to machamy szydełkiem dalej. Podobają się?
 
 

 
 
 
I jeszcze jedna sprawa. Postanowiłyśmy z mamą, że ten mój pled będzie wyglądał jednak troszkę inaczej i w taki oto sposób malutkie kwadraciki przerodziły się w większe o trzy rzędy. Mam jeszcze troszkę mieszane uczucia, bo nie wiem czy to nie zepsuje jego dotychczasowej urody :) Co myślicie?
 
 
 

 
Chciałabym jeszcze serdecznie powitać moich nowych obserwatorów, dziękuję Wam moje drogie za odwiedziny i przemiłe słowa. Każdy Wasz komentarz sprawia mi ogromną radość. Dziękuję.
 
 
 
I to by było na tyle. Trzymajcie sie cieplutko dziewczyny, bo chyba mrozy idą. Buziaki



18 maja

Toniemy w majowych kwiatach...

Toniemy w majowych kwiatach...
Witajcie moi mili w ten piękny majowy wieczór. Pogoda w ciągu dnia dopisywała do pewnego momentu gdy rozpadało się na dobre i biegusiem trzeba było uciekać do domu :) A za niecały kwadrans słonko znowu nieśmiało zaczęło wyglądać zza ciężkich chmur. Czyli typowa pogoda w kratkę. W nagrodę mamy cudownie rześkie powietrze. Aż miło usiąść na dworze, gdyby tylko nie te komary... Istna plaga!

Zafundowałyśmy sobie dzisiaj z mamą kawę na świeżym powietrzu. Uwielbiam takie beztroskie chwile :) W ruch poszła stara porcelana. W ładnej filiżance kawa smakuje o wiele lepiej. Muszę Wam się przyznać do jeszcze jednej mojej słabości. Pałam miłością do antyków! Mam to we krwi :) I nałogowo kupuję przedmioty, które tylko wpadną mi w oko. Gdybym mogła wydałabym większą połowę wypłaty na starocie. I pochwalę się, że dzisiaj udało mi się nabyć na allegro piękny komplet porcelany w polne kwiaty w bardzo niskiej cenie. Jestem przeszczęśliwa, że nadarzyła mi się taka okazja. Jak tylko dostanę paczuszkę pokażę ją w poście.

Mój domek.




Kwiatki bratki i stokrotki... i bluszczyk Kurdybanek.

 
Dzieło mojej mamy.
 
Obowiązkowa lekturka do kawy :)



 Istna sielanka, a za moment było już tak:




A tak przy okazji, całkiem z innej beczki. Lubicie świeżą bazylię??? My w okresie letnim spożywamy ją tonami, a kolejne dwie tony lądują w zamrażarce. Smakuje i pachnie jak świeżo zerwana :) W zeszłym roku mieliśmy 8 woreczków, a w styczniu nie było już ani grama. Teraz wysialiśmy całą armię. Zwykła i nowość - cynamonowa. Już nie mogę się doczekać żeby jej spróbować.




Ok, wracajmy na podwórko. I teraz wypadałoby nawiązać do tytułu posta :) Proszę bądźcie cierpliwe, bo naprawdę nie dałam rady wybrać zaledwie kilku zdjęć. Tym razem większość zdjęć "natrzaskała" moja mama i okazało się iż są tak ładne, że ciężko je było po prostu zlekceważyć. Same zobaczcie.

Na początek piosenka, taka w sam raz. :) Pamiętacie ją z dzieciństwa?

OGRODNICZKA
Jestem sobie ogrodniczka
Mam nasionek pół koszyczka
Jedne gładkie drugie w łatki
A z tych nasion będą kwiatki

Kwiatki bratki i stokrotki
Dla Malwinki dla Dorotki
Kolorowe i pachnące
Malowane słońcem

Mam konewkę z dużym uchem
Co podlewa grządki suche
Mam łopatkę oraz grabki
Bo ja dbam o moje kwiatki

Kwiatki bratki i stokrotki
Dla Malwinki dla Dorotki
Kolorowe i pachnące
Malowane słońcem
 
Malutkie krzewy Azalii.


Urodziwa Konwalia.

I Azalia po raz drugi. Piękne drobne kwiaty. Aż miło popatrzeć.
 

Ukwiecona Pigwa.



Świeżo rozwinięty kwiat Kaliny. Za parę dni będzie śnieżnobiała.



Nasza Magnolia oszalała. Znowu kwitnie :)


Piękny zachód słońca między budynkami.

A na zakończenie pokażę Wam co stało się z naszym wejściem do ogrodu po deszczu. Nie da się przejść!!! :)




To tyle na dzisiaj. Miłego weekendu życzę. :)

14 maja

Wycieczka rowerowa i poducha.

Wycieczka rowerowa i poducha.
Odkąd nauczyłam się szydełkować robię słupki, słupeczki niemal codziennie :) To bardzo wciągające zajęcie. Co rusz napotykam w internecie nowe wzory i schematy na pledy, podkładki pod kubki, łapki kuchenne, torebki, breloki, poduszki i inne przydasie. A że jestem z natury niecierpliwa co chwilę muszę spróbować "poplątać" coś innego. I takim oto cudem nazbierało się u mnie mnóstwo pozaczynanych robótek :) Wczoraj wieczorem zaczęłam z mamą szydełkować poszewkę z różą na poduchę. Idzie nam to całkiem nieźle. Przypuszczam, że jutro będzie już gotowa. A na chwilę obecną wygląda to tak:



Co o tym sądzicie? Podoba się? :)

Dzień wolny od pracy + ładna, słoneczna pogoda = WYCIECZKA ROWEROWA! :)

Kierunek las. Obrany celowo ze względu na pięknie kwitnący niedźwiedzi czosnek. Cała ściółka skąpana w bieli, niesamowity widok. Do tego mijane po drodze żółte rzepakowe pola i mnóstwo zieleni. Balsam dla oczu. :) Już nie wspomnę o balsamie dla uszu przy akompaniamencie ptaków. Uwielbiam takie wycieczki, kocham rower. A Wy? Lubicie?

 








 




Uff... Nigdy nie umiem się zdecydować jakie zdjęcia wybrać żeby nie było ich za dużo. Ale niestety nie potrafię dokonać wystarczającej selekcji :) I zawsze tak się to kończy.

To by było na tyle moi drodzy :) Witam serdecznie moich nowych obserwatorów i zapraszam do pozostawiania po sobie śladu, będzie mi niezmiernie miło :)

Pozdrawiam.

Copyright © 2016 U matiny , Blogger