piątek, 19 lipca 2013

O nowym odkryciu muzycznym i figurce...

Witajcie. Trochę wody upłynęło od mojej ostatniej wizyty na blogu. Jakoś ciągle brakuje mi czasu. Dla mnie doba powinna mieć co najmniej 30 godzin. Może wtedy zdążyłabym zrobić wszystko co zaplanowałam i jeszcze miałabym czas na wypoczynek.


Dzisiaj będzie króciutko, bo za kilka godzin muszę biec znowu do pracy (na całe szczęście mam do niej może 50 metrów :))
 
W końcu dotarła do mnie figurka Matki Boskiej o której pisałam w poprzednim poście. Jest naprawdę ładna, jak dla mnie idealna. Na chwilę obecną zajęła miejsce na moim stoliku nocnym, ale widziałabym ją na kredensie, którego jeszcze nie mam :)
Tydzień temu przytargałam od sąsiada szafę nad którą trwają prace, trzeba było ją oszlifować, zaszpachlować zadrapania i pomalować. Teraz muszę zamówić lustro i gałki ceramiczne do niej, a potem to już tylko poskręcać i gotowe :)
 
 

 

 
Spory kawałek czasu temu z nudów zaczęłam robić na szydełku malutkie, kolorowe kwiatki. Bardzo długo leżały na stole i nie miałam pojęcia co by z nich zrobić, w końcu ponawlekałam je na nitkę i zrobiłam sobie girlandę, a oto efekt mojej pracy. Proste, ale cieszy oko :)
 


A na ostatnim zdjęciu mój stosik lektur do poduszki. Czekają na swoją kolej. Oj, jak ja wielbię literaturę skandynawską! Nie mogę się doczekać. :)


 
 
 
Natknęłam się wczoraj w sieci na bardzo przyjemny zespół ludowy o nazwie Rokiczanka. Posłuchałam raz i zakochałam się. W planach mam zakup płyty, bo takie grupy trzeba wspierać. :) Aż miło na nich patrzeć, już nie wspomnę o słuchaniu.
 
Zacytuję parę zdań z ich strony internetowej.
"Każdy z nas nosi w sercu szczególne uwielbienie dla muzyki ludowej. Na swoich koncertach pragniemy wprowadzić naszych słuchaczy w magiczny świat polskiego folkloru, pełnego spontaniczności, radości ale i zadumy, nostalgii. Swoją muzyką staramy się łączyć pokolenia aby przekazywać nieprzemijającą wartość polskiego folkloru. Myślą przewodnią zespołu jest pielęgnowanie i propagowanie niezwykle barwnej i bogatej muzyki polskiej wsi."
 
Zresztą same posłuchajcie :)
 
 
 
 
 
I co? Posłuchałyście? Podoba się? Bo mnie baaaardzo :)
Miłego dnia życzę i do następnego wpisu.
Pozdrawiam.
 
PS: Jutro postaram się wrzucić zdjęcia makatek, bo przyznam, że dopiero teraz mi się o nich przypomniało :)

poniedziałek, 1 lipca 2013

Wyprawa po skarby...

Witajcie! Ostatnio, bardzo opornie idzie mi wszelakie tworzenie. Nie mogę się zebrać na to żeby cokolwiek uszydełkować, uszyć i tym podobne. Nawet posta nie potrafię zredagować, żeby miał przysłowiowe ręce i nogi. Pogoda w kratkę to i samopoczucie w kratkę. Jest słońce to człowiek korzysta ile może. W moim wypadku oczywiście - rower. :) A jak pada to nic, tylko się chce spać. I tak to u mnie ostatnimi czasy wygląda. No cóż... Dzisiaj przytrafił się ładny dzień, więc wybrałam się na rowerku do siostry mojej babci. Uwielbiam do niej zaglądać, ma tyle staroci w domu, że aż miło. :) Od lat choruję na jedną z szaf, której ciotka broni zawzięcie i nie ma mowy, żeby mi ją odstąpiła :) Że jej się jeszcze te moje modły błagalne nie znudziły, aż dziwo. Marudzę przy każdej wizycie. Dzisiaj, powiedziała, że ewentualnie kiedyś tam, będzie miała na uwadze moje zauroczenie tym mebelkiem, więc ukazała mi się iskierka nadziei. Byłabym wniebowzięta mając meble po prababci u siebie. Aj! Marzenie. Dzisiaj dała się namówić, żebym mogła do tej szafy zerknąć i moim oczom ukazały się śliczne, kolorowe makatki, ręcznie wyszywane. Istne skarby :) Ale cóż, ona myśli o nich tak samo, hi, hi... Cudem udało mi się wyprosić kilka. I do tego fartuszek kuchenny z lat młodzieńczych. Uwielbiam stare, używane rzeczy. One mają swoją historię, swój urok. I takich rzeczy namiętnie poszukuję. Cieszę się z każdego najmniejszego drobiazgu. To jest mój największy i jedyny nałóg. :) W najbliższym czasie sprowadzę do domu stary kuchenny kredens, który obiecał mi wujek i toaletkę po babci. To tyle z mebelków, które mam zaklepane na dzień dzisiejszy. A najcenniejsza dla mnie jest figurka Maryi, którą można powiedzieć odziedziczyłam po babci. Ma przepiękną historię i ślady ubiegających lat. Jest urocza, czekam na nią z niecierpliwością.




Na razie nie pokarzę Wam rozwiniętych makatek, bo trzeba je uprać, wykrochmalić i wyprasować, żeby się mogły zaprezentować w całej okazałości. Tak jak należy. :) Nie mogę zepsuć efektu. To byłby grzech. Marzy mi się cała, ogromna kolekcja makatek, serwetek, obrusików, chusteczek, poszewek i wszystkich innych cudnych pierdółek. Iiii... koronkowa, biała pościel! :) Co ja bym za taką dała... Aj!

Ale to nie koniec napotkanych skarbów w dniu dzisiejszym. Kiedy weszłam do sypialni kochanej cioteczki, napomnę, że po raz pierwszy w moim życiu, moim oczom ukazał się ten oto obraz. Stałam i gapiłam się na niego z otwartą buzią dobre 10 minut...


No i teraz oprócz przecudownie cudnej szafy marzę też o tym bardzo starym obrazie. I pewnie będą mi się te cuda śniły po nocach. Hmmm... a wyobraźcie sobie, że w pokoju z wielbioną przeze mnie szafą wisi drugi egzemplarz, tylko, że w polskiej wersji. Kolory nie tak ładne. Ten na zdjęciu jest przedwojenny i poniemiecki, tak właśnie. Bardzo stary. Należał do mojej prababci. Piękny, prawda?

Na koniec chciałabym Wam bardzo podziękować za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz. Jest mi bardzo miło widząc, że stopniowo przybywa mi obserwatorów. Serdecznie witam:  Moniusię, iska_k i Katarzynę Mi. :)

Życzę miłego wieczoru i dobrej nocy. Do następnego posta!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...