30 sierpnia

Skorupkowe zdobycze, wizyta na Pchlim Targu...

Skorupkowe zdobycze, wizyta na Pchlim Targu...
Witajcie kochani!
 
Zapowiada się piękna sobota, słoneczko grzeje... Choć rano nie wyglądało to za dobrze, ociężałe chmurska wisiały kilka metrów nad ziemią i tylko czekać kiedy spadnie deszcz. Ale na szczęście się rozpogodziło. Wszędzie dookoła imprezy plenerowe: dożynki, festyny, targi... Więc postanowiłam na jedną z nich się wybrać. Pojechaliśmy z samego rana na VII Pchli Targ do Strzelec Opolskich. Chciałam zrobić dla Was parę zdjęć, ale dostałam takich oczopląsów, że na śmierć o tym zapomniałam. Przypomniało mi się dopiero w drodze powrotnej. A wszystko przez to, że starocie to jest mój żywioł... :) Uwielbiam stare przedmioty. W Holandii byłam na Flomarku i też nie wyszłam z pustymi rękoma. Ale o tym jeszcze będzie, a dziś chciałam Wam pokazać moje łupy ze Strzelec...
 
Udało mi się dostać dzbanek motywem bardzo podobny do kompletu: cukiernica, mlecznik i dwie filiżanki, który jest u nas od zawsze. Dzbanek ten minimalnie różni się kolorami i ma inną pokrywkę od tej, która kiedyś była na cukiernicy.
 
 
 
 
 
A na deser komplet z Tułowic! Perełka! Uwielbiam porcelanę tułowicką. Mam już jeden dzbanek w komplecie z cukiernicą i mlecznikiem. I osobno trzy filiżanki ze spodeczkami. Bardzo je lubię :) Tym razem brakuje jedynie mlecznika.... Jestem mega zadowolona z zakupu i to za jaką cenę! Za przysłowiowe grosze! :)
 
Pan który mi go sprzedał przywiózł go z Flomarku z Dortmundu, więc to porcelana światowa jest :)
 
 
 
 
 
 
 
 
To na tyle dzisiaj! Życzę Wam wspaniałej soboty i jeszcze lepszej niedzieli :)
 
Pozdrawiam!

Magda
 


 
 
 


28 sierpnia

Buraczkowy szał i... śliwkowy zawrót głowy. Czyli przetworowo U matiny...

Buraczkowy szał i... śliwkowy zawrót głowy. Czyli przetworowo U matiny...
Witajcie!
 
 Wracam do Was z nową dawką zapasów do spiżarki. Uzbierała nam się już niezła armia słoików z przeróżnymi smakowitościami  :) Uwielbiam to robić, zapełniać półki kolejnymi smakami lata zamkniętymi w szkle. Czasami przychodzi mi do głowy, że mam coś z chomika... Ledwo poczuję w powietrzu zalążek jesieni, a głowa zaczyna mi się wypełniać po brzegi pomysłami na przetwory. To jest jakieś wariactwo... Mama czasem ma już dość i próbuje mnie hamować, ale to na nic. :) Hi, hi... Przynajmniej w zimie, jak nas zasypie, nie będziemy głodować. Ha, ha...
 
Tak się wkręciłam w to krojenie, siekanie, tarcie, smażenie, gotowanie, że zaczęłam zwracać uwagę na każdy, nawet najdrobniejszy szczegół i własnoręcznie robię etykiety i "kapelusze" na słoiki. Dużo pracy przy tym, ale frajda jest, a na końcu nawet satysfakcja się pojawiła. No i organizujemy nowy kąt na te wszystkie smakołyki, bo tam gdzie były dotychczas - zabrakło miejsca :) Przytargaliśmy od sąsiada stare regały, które w sam raz się nadadzą. To będzie taka spiżarnia z prawdziwego zdarzenia. No i czuję, że będzie przy tym dużo zabawy :) Już się nie mogę doczekać.
 
Wczoraj cały dzień spędziłam w domu, więc postanowiłam sobie, że zrobię sałatkę z buraczków na którą przepis dostałam od Justyny z bloga "Przez krótką chwilę...". Z ogródka przynieśliśmy górę buraków, resztę składników kupiłam i do dzieła.
 
Pewnie ciężko będzie w to uwierzyć, ale ta sałatka ma jakieś magiczne właściwości :) W życiu bym się nie spodziewała, że podczas kiedy ja byłam na zakupach po warzywka w kuchni zebrała się cała rodzina do pomocy! :) Myślałam, że ekipa będzie tradycyjnie dwuosobowa, a tu proszę bez namawiania i próśb zjawił się tato i brat. Wiecie jak szybko nam ta produkcja poszła? Każdy coś posiekał i już! :)
 
A poza sałatką zrobiliśmy jeszcze Buraki konserwowe, które debiutowały u nas w zeszłym roku i były pyszne.
 
 
 
Buraczkowy szał!
 
 
 
Powala mnie to spojrzenie... Wydaje się być bardzo zmęczony tym ciągłym fotografowaniem. Bo Zuri nienawidzi kiedy robi mu się zdjęcia. Wiecie co te oczy mi mówią? "Magda... Znowu?" Powiedział zrezygnowany psiak! :)
 
 
Efekt moich zakupów.
 
 
Różowa sałatka na zimę
 
Składniki:
1 kg buraków
1 kg marchewki
1 kg kapusty
1 kg cebuli
1 kg papryki
 
Zalewa:
6 szklanek wody
1 szklanka octu
1 szklanka cukru
2,5 łyżki soli
 
Ugotowane buraki i marchew zetrzeć na tarce. Resztę warzyw poszatkować.
Składniki zalewy zagotować i  wrzucać do niej kolejno: buraki, marchew, kapustę, cebulę i paprykę. Każde warzywo wrzucamy osobno, gotujemy 10 min i wrzucamy następne.
Do słoików wrzucamy liść laurowy i kilka ziaren ziela angielskiego.
Gorącą sałatkę nakładamy do słoików i pasteryzujemy.
 
Smacznego!
 
 
Buraczkowy szał za nami, więc czas na tą fioletową...
Wiecie co się dzieje kiedy Magdę wpuszczają za furtkę ogrodu z aparatem? No to patrzcie!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
A w temacie śliwek... Kompot ze śliwkami i Dżem śliwkowy z cynamonem. :)
Lubicie cynamon??? Ja kocham! A w połączeniu ze śliwkami smakuje nieziemsko.
Łapcie przepis!
 
Dżem śliwkowy z cynamonem
 
Składniki:
1 kg śliwek
łyżeczka cynamonu
odrobina wody
400 g cukru
1 cytryna
 
Śliwki i cytrynę dokładnie umyć. Usunąć pestki i ogonki ze śliwek. Wrzucić wszystko do dużego garnka. Podgrzewać na średnim ogniu mieszając, aż do zagotowania. Zmniejszyć ogień i zdjąć pokrywkę. Po około godzinie dodać cukier wymieszany z cynamonem, wodę i sok z cytryny. Mieszać co jakiś czas żeby dżem nie przywarł do dna garnka.
 
Im dłużej gotuje się dżem tym bardziej staje się gęstszy. Po ugotowaniu przekładamy do słoiczków i wekujemy.
 
Smacznego!
 
 
A oto moje słoiczki!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
To tyle na dziś kochani.
Życzę Wam wspaniałego piątku...
żeby wszystkie weekendowe plany poszły po Waszej myśli! :)
 
Pozdrawiam!
 
Magda
 

 

25 sierpnia

Instagram, Facebook, Gmail and Pinterest. Kobieta zmienna jest!

Instagram, Facebook, Gmail and Pinterest. Kobieta zmienna jest!
Witajcie kochani!
 
Korzystając z tego, że miałam wczoraj wolne całe popołudnie, a w dodatku padał deszcz. Postanowiłam w końcu zakasać rękawy i uporządkować swojego bloga. Był tutaj taki chaos, że sama miałam problem z połapaniem się o co w tym wszystkim chodzi. Na dole od grudnia widniały jakieś przedawnione CANDY, w których brałam udział (i nic nie udało mi się wygrać! buuu...), szata graficzna jakaś taka ciemna była, więc rozjaśniłam tło i zmieniłam baner. Z nowości pojawiły się ikonki przekierowujące na INSTAGRAMA, FACEBOOKA i PINTERESTA, więc serdecznie zapraszam do odwiedzenia. Kilka osób zgłaszało mi, że nie mogą się ze mną w żaden sposób skontaktować. To prawda, dotychczas nie miałam podanego adresu EMAIL. Teraz już jest, więc jeżeli mielibyście ochotę napisać to zapraszam, na pewno się odezwę. A jaka to będzie dla mnie frajda móc z Wami porozmawiać. Czekam na maile od Was. :)
 
 
A to wszystko za sprawką Uli z Sen Mai... Dała mi niezłego kopniaka! Bardzo pozytywna osóbka. Na prawdę wiele się od niej nauczyłam tego popołudnia. I na tych zmianach nie poprzestanę. Pracowałam jak mróweczka, ale efekty mnie zadowalają.
A co Wy o tym myślicie? Podoba Wam się nowa odsłona mojego bloga?
Dajcie znać w komentarzach. Będę wdzięczna!
 
#My insta photo...
 
 
 
Miesiąc sierpień upływa mi pod znakiem postów o podróżach tych małych i dużych. W tym tygodniu wrzucę pozostałe zdjęcia z Holandii. Mam nadzieję, że Was nimi nie zanudzam :) Myślę, że nie...
 
Do tego mam dosyć sporo zaległości w tym temacie. Jest Wisła, Ochaby, Opole... Gonię jak mogę, bo chciałabym Wam pokazać co udało mi się tego lata odwiedzić... A były miejsca, które mnie mocno urzekły :) Poza tym u nas w kuchni zrobiło się bardzo produktywnie... Szczegółów teraz nie zdradzę, wkrótce się dowiecie. Pogoda nas nie rozpieszcza, aura iście jesienna, więc jedyne co mi przychodzi do głowy to... robienie zapasów na zimę :) Uwielbiam ten czas. Zamrażarka po brzegi wypełnia się owocami i warzywami, pierogami z przeróżnymi farszami. Półki w piwnicy uginają się pod ciężarem słoików z kompotami, dżemami, sałatkami... A człowiek dalej myśli co by tu jeszcze poczynić i takim oto sposobem natrafia się niby przez przypadek na fantastyczne przepisy, które trzeba wypróbować, bo na sam widok tych cudnych zdjęć ślinka cieknie. Też tak macie? Dziś i jutro u mnie na tapecie kuchennej króluje śliwka, tylko nie wiem kto wdrapie się na drzewo żeby je pozrywać :) To będzie trudne zadanie, ale nie mam zamiaru odpuścić żadnej!
 
Mam do Was kilka pytań związanych z tematem zapasów na zimę. Przyjemny wątek, prawda? :)
 
Otóż:
 
Jestem ciekawa czy robicie jakieś pyszności pozamykane w słoikach? I co to takiego?
No i jakie farsze do pierogów polecacie? Macie jakieś wypróbowane, które uwielbiacie?
A może gromadzicie zapasy w jakiejś innej postaci?
 
Czekam na propozycje Waszych pyszności!
 
Pozdrawiam!
 
Magda
 

 
 
 
 

22 sierpnia

Dyniowo mi...

Dyniowo mi...
Witam!
 
U nas dzisiaj dyniowo, a to za sprawą dziesięciokilogramowej dyni właśnie... Prosto z naszego ogródka. W tym roku mamy urodzaj w tych dużych owocach / warzywach (jak kto woli :) Piękna była. Poza nią zostało jeszcze sześć, więc będzie co robić...
Harowałyśmy z mamą przy niej pół dnia.
Produkcja trwała i trwała... A co z niej wyszło?
 
Mmm... Na pierwszy ogień poszedł dżem z dyni i jabłek, potem ciasto dyniowe, a na koniec jeszcze zupa krem z dyni...
Prawdziwy show dyniowy.
Wszędzie dynia, dynia i dynia. Pełno dyni!
 
Oczywiście w planie mamy wszelakie inne przetwory, ale to może w przyszłym tygodniu.
Na pewno będą pierogi z farszem z dyni. Ciekawa jestem bardzo jak one będą smakować.
Dowiem się!
 
Oto dzisiejsza bohaterka. Już poćwiartowana niestety. Nie zdążyłam się obejrzeć, a już nie było czemu robić zdjęć. Ekipa od razu przystąpiła do pracy, nie zdążyłam z aparatem :)
 
 
 
 
 
Nie dość że masa ta nieźle wyglądała to jeszcze jak pachniała... Szkoda, że nie mogę Wam zamieścić tutaj tego zapachu, który przez długi czas roznosił się po całym domu.
 
Mam dla Was przepis, może zechcecie spróbować zrobić. Uprzedzam ten zapach i smak uzależniają.
 
Dżem z Dyni i Jabłek
pochodzi z bloga Uwaga Babcia Gotuje
Polecam!
 


 
Uff... Czas odpocząć przy kawce. A do kawki ciasto...
Pyszne ciasto! Jestem zachwycona smakiem. Pierwszy raz w życiu jadłam tego typu ciasto. Wiele razy słyszałam o cieście z marchewki i dyni, ale nigdy nie próbowałam, bo jakoś nie brzmiało to dla mnie zachęcająco. Teraz żałuję, bo to dla mnie wielkie smakowite odkrycie.
 
Przepis znajdziecie na Czereśniowa kuchnia
 
 
 
 
 
 
 
Na koniec mój królik Titus i straszliwie zazdrosna psinka Lady... Widzielibyście co się działo chwilę później. Lady uparcie wgramoliła się na moje kolana, przy czym śmiesznie zwisała głową w dół, ale najważniejsze że dopięła swego. Efekt był taki, że królik siedział na psie... I tak trwaliśmy jakieś pół godziny... :) Potem się straszliwie rozpadało...
 
 
 
 
Życzę Wam wspaniałego weekendu. Odpoczywajcie. Ja jutro wyruszam w Polskę. Taka mini wycieczka tu i tam. :) Gdzie? Dowiecie się na pewno.
 
Pozdrawiam!

Magda
 

 


21 sierpnia

Lato pod znakiem podróży... # 2

Lato pod znakiem podróży... # 2
Witam!
 
Wracam z nową porcją zdjęć z Holandii. I od razu na wstępie mówię, że to nie koniec... :)
Troszkę mi się tego nazbierało, a szkoda by było coś pominąć. Zdjęcia te i tak już przeszły dwuetapową selekcję, bo naprawdę trudno wybrać mi kilka... Mają dla mnie wartość sentymentalną. Z czystym sumieniem mogę tak o nich powiedzieć :)
 
Zapraszam na dalszy ciąg fotorelacji z Callantsogu:
 
Przed Wami zdjęcia z najcudowniejszego zachodu słońca jaki miałam okazję w życiu zobaczyć...
Żal było odchodzić.
 
 
 
 
 
  
 
 
W drodze do morza za każdym razem napotykałyśmy stadko dzikich kaczuszek, które dumnie nam pozowały do zdjęć.
 
  
A to wspominana droga do morza. Za tymi górami rozpościera się cudowny widok... Piękne zachody, szum fal...
 
                        Osiedle domków letniskowych dwa kroki od plaży. Żyć nie umierać... :)
 
  
 Panorama na miasteczko...
 

 
 I widoczek... Rower musiał być! :)
 
 
 
 
 Na dziś to by było tyle... Zapraszam na kolejną, trzecią odsłonę za kilka dni.
Pozdrawiam i cudownego dnia życzę.
 
Magda
 
 
 
 
 
 

Copyright © 2016 U matiny , Blogger