30 października

Orzech i jabłuszko, jesień w ogrodzie...

Orzech i jabłuszko, jesień w ogrodzie...
 
 
Jest tutaj jeszcze ktoś? Wróciłam. Cztery miesiące! Tak, prawie cztery miesiące nie napisałam na blogu ani słowa. Jakoś tak nie miałam weny, ani chęci... Nawet myślałam o całkowitym zaprzestaniu prowadzenia mojego bloga. Aż tu nagle przyszedł dzień kiedy całą sobą zatęskniłam za dawnymi czasy, bardziej lub mniej regularnie pisując posty na bloga i ciesząc się z każdych następnych odwiedzin, komentarzy i nowych obserwujących.
 
Dobra dosyć przedłużania... Jest mało czasu. Gdyż ta piękna część jesieni, która cieszy oko cudownymi kolorami jak mało która pora roku, powoli dobiega końca - przynajmniej tak jest w naszym ogrodzie. A ja postanowiłam zatrzymać ją odrobinę na dłużej, w związku z czym w zeszłą sobotę czaiłam się z aparatem w każdym kącie, aby ująć jak najpiękniejsze fragmenty ogrodu. Oczywiście w między czasie zbierałyśmy z mamą orzechy, których jest mnóstwo oraz zrywałyśmy jabłka z naszego małego, krzywego, śmiesznego drzewa, które w pewnym momencie miało kaprys zrzucenia mnie z drabiny... Na szczęście dzielnie się wybroniłam, a było warto, bo jabłuszka są przepyszne...


 









Oto jest, drzewo - żyrafa, które usiłowało zepchnąć mnie z drabiny :) Poznajcie. Śmieszne, bo śmieszne, ale owoce ma pyszniutkie... Zarówno jabłuszka jak i orzeszki w sam raz przydadzą się do mojego ulubionego jesienno - zimowego ciasta, które w zeszłych latach gościło na naszym stole dosłownie co chwilę. Mowa o cieście o nazwie "Dziad Podlaski" i tutaj zabawna ciekawostka... Przez długi, długi czas nazywaliśmy go dziadem podolskim! Ot, taka literówka, a ile było śmiechu kiedy pewnego dnia wyczytałam (z tej samej książki, z której przepis czytaliśmy tyle razy!), że to wcale nie Podolski tylko Podlaski! Nie ważne. Ciasto jest pyszne. Jak upiekę to dam Wam przepis :)











Owoce dzikiej róży czekają sobie cierpliwie, aż zostaną zerwane na herbatkę... Jeszcze troszkę poczekają, bo przez te zdjęcia nabawiłam się paskudnego choróbska i teraz ja czekam aż uda mi się go wygnać! Wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze :)




Piękna jest ta nasza kolorowa jesień...

Pozdrawiam!
Magda


 

Copyright © 2016 U matiny , Blogger