09 marca

Miał być pałac, wyszły góry...

Miał być pałac, wyszły góry...
 
 
Jak widać aura za oknami wiosenna, świeci piękne słoneczko, niebo błękitne, a i temperatura dwucyfrowa. Taki widok napawa optymizmem... Jest cudownie. Wczoraj kobiety na całym świecie obchodziły swoje jakże cudowne święto. Dobrze, że je mamy i bez zbędnych ceregieli możemy świętować do woli. Jedne panie wolą relaks w SPA, inne babskie spotkania w szerszym gronie, jeszcze inne dzień spędzony ze samą sobą z książką lub ulubionym serialem... A ja i moja mama postanowiłyśmy wybrać się na wycieczkę... Wycieczka miała być trochę dłuższa, punktów do zwiedzenia było całkiem sporo, ale my utknęłyśmy na długie godziny na górze... Tak. Pierwszym punktem naszej wycieczki była Pokrzywna, wioska położona w dolinie Złotego Potoku, przecinającego Góry Opawskie. To najbliżej usytuowane góry do jakich mamy dostęp, w związku z tym bywamy tam dosyć często. Planowałyśmy krótki spacer dobrze nam znanym szlakiem (ścieżką dydaktyczną), ale jak zobaczyłyśmy, że parking jest wypełniony po brzegi zmieniłyśmy zdanie. Nie ważne, że byłyśmy słabo przygotowane na jakiekolwiek chodzenie po górkach. Zostawiłyśmy samochód i poszłyśmy... Kto by pomyślał, że na początku marca szlaki będą pełne ludzi...
 
To był wspaniały dzień, pogoda dopisała w stu procentach... Przyjemnie kroczyło się po szlaku pośród lasu, w towarzystwie Bystrego Potoku, który co jakiś czas przecinał nam drogę i trzeba było korzystać z mostków... Szum wody to idealne lekarstwo na skołatane nerwy. W sumie tym razem trasa na Kopę Biskupią do najłatwiejszych nie należała, gdyż w wyższych partiach zalegał śnieg i co gorsza ścieżkę pokrywał lód. Najtrudniej było na 2,4 km odcinku do schroniska. Mimo tego spacer ten będziemy długo wspominać... Na górze, pod wieżą widokową kupiłyśmy sobie kawkę w papierowym kubeczku, do tego smaczny, czeski wafelek i ledwo żywe usiadłyśmy na ławce odpoczywając w pełnym słoneczku. To była najlepsza kawa pod słońcem! :) Na sam koniec, ze zregenerowanymi siłami wspięłyśmy się jeszcze na wspomnianą wcześniej 18-metrową wieżę, skąd rozciągał się wspaniały widok jak okiem sięgnąć...
 













 
To tyle kochani. Drogie kobietki, a jak Wy spędziłyście ten cudowny dzień?
 
Pozdrawiam!
Magda
 
 


05 marca

Czuję wiosnę...

Czuję wiosnę...
 
 
Mamy marzec, miesiąc nadziei. Nadziei na to, że już niebawem zawita wiosna i wszystko w koło się ożywi. Łącznie ze mną... :) Iiiieee... jak ja kocham wiosnę! Uwielbiam patrzeć jak z pachnącej ziemi wyłaniają się kolejne roślinki, słońce nieśmiało wygląda zza chmur i ogrzewa nas swoim żarem, wkoło ptaki wygłaszają swoje radosne trele w poszukiwaniu miejsca na gniazdka... Na wiosnę tryskam niepohamowaną energią. W głowie mi tylko wycieczki rowerowe i góry! W tym czasie pod tym względem staję się nieznośna... Już teraz po nocach śnią mi się góry i lasy! :) Obiecałam sobie, że jak tylko usłyszę o Dolinie Chochołowskiej w fiolecie krokusów, to pakuję manatki i jadę. Tyle się przez lata nasłuchałam ochów i achów o tym cudownym zjawisku, że po prostu  nie mogę sobie tego odpuścić. Postanowione! Aaaaaa... nie mogę się doczekać. Póki co, z pierwszego krokusowego raportu wynika, że Tatry w śniegu. Hmm... więc troszkę sobie poczekam...
 
A u nas w ogrodzie ładnie. I choć pogoda się przeplata, bo przecież W marcu jak w garncu, to przyroda wie co w trawie piszczy...
 


 

A to jeden z naszych pojedynczych, rozrzuconych po ogrodzie Przebiśniegów. Pojawiły się w tamtym roku.
 
 
 
 

No a tu nasze tulipany prosto z Holandii... Widzę, że ktoś już je posmakował tu i ówdzie. A grrr...
Ciekawa jestem jak się będą prezentowały kolorystycznie, bo to taki usadzony misz - masz jest.
Oj... tyle pracy w ogrodzie przed nami, na jesień nie udało się zrobić za wiele.
 
Dobra, to tyle o wiośnie i ogrodzie.
Uciekam trochę poczytać. Aktualnie zaczytuję się w "Dziennikach Agnieszki Osieckiej", a poza tym gdzieś pomiędzy przewijają mi się książki z gatunku fantastyki i jakoś tak w tym roku królują. Nie umiem się na nic innego przerzucić na dłużej... No cóż.
 
 
 
Pozdrawiam!
Magda

Copyright © 2016 U matiny , Blogger