10 lutego

Środowe wycieczki: Zakopane...



Było ostatnio troszkę domowo i sielsko, czas napisać posta zupełnie o czymś innym. Kilka wpisów wstecz wspomniałam, że będę sobie trochę wspominać miejsca, które odwiedziłam w roku 2015. W związku z tym wpadłam na pomysł wprowadzenia cyklu wpisów w których będę publikowała sporo zdjęć z moich zeszłorocznych wycieczek. Takie wspomnieniowe fotorelacje, które oczywiście pokrótce opiszę, bo jakby inaczej... Może znajdzie się ktoś kogo zainspiruję do zaplanowania wakacji, bądź też jakiegoś krótkiego weekendowego wypadu. Zdradzę, że będę się skupiała na dwóch różnych miejscach w Polsce :)

Akurat na dzień dzisiejszy zaplanowałam pierwszego posta w cyklu. Będzie troszkę muzealnie... Hmm... Mam nadzieję, że nikt się nie przeraził. Muzeum wcale nie musi oznaczać nudy, w muzeum może być naprawdę pięknie... Zabiorę Was na malutką wycieczkę po Zakopanem, popatrzymy sobie z bliska na architekturę, wnętrza pierwszych domów w stylu witkiewiczowskim.

A więc, zaczynamy:


Na pierwszy ogień idzie wspaniała willa. Willa Koliba - Muzeum Stylu Zakopiańskiego im. Stanisława Witkiewicza położona przy ulicy Kościeliskiej, najstarszej ulicy w Zakopanem. Już patrząc na nią z daleka oczy świeciły mi się jak w piosence braci Golców, a co dopiero po przekroczeniu progu... Nie macie pojęcia jaka byłam zachwycona, nie wiedziałam gdzie mam patrzeć, wszystko było takie piękne. Podłoga melodyjnie skrzypiała przy każdym kroku... Cała willa jest w drewnie od podłogi aż po sufit! Drzwi, meble, belki pod sufitem rzeźbione, a wszystko to za sprawą samego Witkiewicza, który jest autorem stylu zakopiańskiego. A to pierwsze jego dzieło. Uwielbiam tego człowieka za to czego w życiu dokonał! Mimo tego, że nie żyje od troszeczkę ponad stu lat. Właściwie w zeszłym roku we wrześniu minęło sto lat.

   
Co ja bym dała za chociażby jeden malutki łyżnik, albo małą rzeźbioną półeczkę... Ah...




Obok tego pieca spędziłyśmy z mamą dość dłuższą chwilę, popatrzcie jak on jest pięknie wykonany, cudne są te misie... Takich pieców w całym domu było kilka, jeden z nich był w kolorze ciemnej zieleni...

 
Podobna weranda kiedyś stanie przed moim domem, marzy mi się już długie lata... Ale nigdy, przenigdy nie będę miała z niej takich widoków... Wielki ogród, a zza drzew wspaniały widok na góry... Chętnie napiłabym się tam kawki. Zresztą ja bym mogła tam nawet zamieszkać, bez żadnych oporów... Nawet turyści by mi nie przeszkadzali :)




Tak wygląda pracownia naszego artysty. Zauroczyły mnie te okna...




Na koniec zwiedzania miły pan, który nas przywitał, widząc moje zainteresowanie całym obiektem opowiedział mi troszkę o replice "Domu pod Jedlami" o który wypytywałam już na samym progu. Byłam w lekkim szoku kiedy dowiedziałam się że ta mini budowla ma 116 lat... Niesamowite! Model domu miał zostać zaprezentowany w 1900 roku na Wystawie Światowej w Paryżu, lecz ostatecznie niestety nie został wystawiony...


"W sierpniowym numerze 'Przeglądu Zakopiańskiego' Witkiewicz pisał:
Model został wyrzucony z wystawy, a ostatnim echem z Paryża jest urzędowy niemiecki list komisariatu, w którym donosi, że model dla braku miejsca nie został wystawiony,(...)"
A szkoda, bo panowie przez prawdopodobnie trzy miesiące w pocie czoła starali się odtworzyć dom z Kozieńca.

"Niezwykłą trudność sprawiło pokrycie dachu modelu malutkimi gontami. Witkiewicz przyjął bowiem, że tak jak pobija się gontem normalny dach, tak powinien być wykonany dach modelu, bez zasadniczych uproszczeń: 'Nadzwyczajnej cierpliwości i zręczności dowody dał Wojtek Bednarz, robiąc 8000 gontów, które tylko rozmiarami różnią się od gontów prawdziwych,(...)"
Cytaty zaczerpnięte zostały z książki "Dom Pod Jedlami Pawlikowskich" autora Zbigniewa Moździerza. Wydawnictwa Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Którą kupiłam w willi.

Robi wrażenie...


Drugie muzeum, a właściwie filia Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego znajduje się dalej, na tej samej ulicy przy Drodze do Rojów. Jest to maleńki domek składający się z izby czarnej służącej rodzinie na co dzień i izby białej, pełniącej rolę salonu.





Co mnie zachwyciły w tej góralskiej chałupie to piec i rzeźbiona półka pod sufitem z obrazkami malowanymi na szkle. Coś niesamowitego...



Jeżeli byliście w Zakopanem, a nie zaszliście nigdy wcześniej do tamtejszych muzeów, to polecam serdecznie... Można zobaczyć naprawdę ładne wnętrza oraz posłuchać jak to kiedyś było... Jak wyglądało życie sto i więcej lat temu... Polecam.

To tyle w dzisiejszej odsłonie cyklu 'Środowe wycieczki', zapraszam za tydzień.

PS: Przepraszam za jakość zdjęć, no i za to że są takie krzywe. Musiałam być nieźle otumaniona skoro nie zwracałam na to uwagi... W ogóle. :)


Pozdrawiam!
Magda





6 komentarzy:

  1. Faktycznie bardzo pięknie, klimatycznie i z duszą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam jest naprawdę pięknie Natalko, można się zapomnieć... Mogłabym w Kolibie mieszkać, albo chociaż pić kawkę na tarasie za każdym razem kiedy jestem w Zakopanem. Marzenie :)

      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Uwielbiam takie miejsca.
    Koniecznie muszę ten wpis mojemu bratu pokazać przed ich wypadem weekendowym :)
    I szafę podobną do mojej zauważyłam na zdjęciu :)
    Dobry pomysł z cyklem podróżniczym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku Justynko, tę szafę to ja bym Ci nawet pomogła z domu wynieść :) A Ty tylko nie i nie :)

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Piękne miejsca pokazałaś. Byłam widziałam i podziwiałam;-))
    Pęksowy Brzyzek też wart odwiedzin -polecam.
    Dana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam! :) Byłam i na Pękasowym Brzysku i w Starym Kościółku nie raz. Bardzo lubię w tym kościele przesiadywać za każdym razem gdy jestem w Zakopanem.

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Copyright © 2016 U matiny , Blogger