05 maja

Majówka pod chmurką...



Maj, młody maj, gdy kasztany kwitną kocham ten kraj! W końcu jest! Jeden z moich ulubionych miesięcy w roku. Kojarzy mi się niezmiennie od kilku lat ze zmaganiami na sali maturalnej. To były piękne czasy, bardzo miło wspominam swoją maturę. Pamiętam, że godzinami przesiadywałam w ogrodzie i wałkowałam swoją prezentację z języka polskiego, ah! - ten dreszczyk emocji, jak to będzie. W międzyczasie wylegując się na huśtawce, zaczytywałam się w książkach Stephenie Meyer. Pamiętam to jak dziś :)  Mama przyniosła mi zerwany z kasztanowca kwiat. Wieczorem po egzaminach rozpalałyśmy ognisko, siadałyśmy wygodnie w fotelach z lampką wina i rozmawiałyśmy, obserwowałyśmy jak nad naszymi głowami przelatują samoloty, migając do nas światełkami... A w dzień, kiedy wracałam do domu zadowolona, że kolejny egzamin za mną, tata pakował całą rodzinę do auta i zabierał na łono natury, raz nad wodę, raz do lasu, wszędzie gdzie się ruszyliśmy było żółto od rzepaku. Nigdy nie zapomnę tego maja, gdy przystępowałam do egzaminu dojrzałości. To był piękny okres w moim życiu. Tym samym życzę tegorocznym maturzystom pomyślnego zdania egzaminów, obyście zachowali jak najlepsze wspomnienia, nawet jeśli mdlejecie ze strachu :) Uwierzcie, że kiedyś za tym zatęsknicie. Powodzenia!

Wróćmy do majówki. Jak minął majowy weekend? Mój był dziurawy, drugiego trzeba było pędzić do pracy. Pierwszego maja pogoda do południa była ładna, nawet bardzo, gorzej sprawa miała się po południu, ale to nic... Wycieczka rowerowa i tak się odbyła. Daleka jak na pierwszy raz, ledwo przeżyłam, a i tak było pięknie. Bo kto to widział, żeby całą drogą pedałować pod wiatr na najwyższym biegu (rower miał bliskie spotkanie z moim bratem :)). Byłam tak zmachana, że nawet nie pomyślałam żeby zrobić zdjęcie w lesie pełnym czosnku niedźwiedziego, cudowny widok i zapach. Taka świeża zieleń. Pięknie. Postaram się to nadrobić :)


Wycieczka wycieczką, lecz najpierw trzeba było coś wszamać. Obiad tym razem serwowaliśmy pod chmurką, było wspaniale, pysznie i odświętnie... Kwiatki, świece, obrusik, poduchy i piękne słoneczko :) Miło tak od czasu do czasu zjeść w takiej scenerii :)





Oczywiście na książkę też znalazłam czas, po długiej przerwie wróciłam do "Królów przeklętych" i cieszę się z tego bardzo. Lubię książki historyczne, ale muszę mieć naprawdę dobry dzień żeby je czytać... No to czytam! Do następnego razu. Pa!

Pozdrawiam!
Magda



2 komentarze:

  1. Ale psiak się wpasował w tło :)
    Piękne majówkowe klimaty.
    Czosnek niedźwiedzi...mmm :) pyszności! Koniecznie nadrób zaległości.
    U mnie przed, w trakcie i po maturze Sandemo i Ludzie Lodu na topie byli ;) tak bardzo chciałam kolejne części czytać, że nauka jakoś bardziej efektywna była ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazywa majówka... a za chwilkę już kolejny weekend:)
    Cudnie u Ciebie!
    buziaki majowe:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 U matiny , Blogger