23 maja

Recenzja książki: "Zaraza" Ken McClure


O Kenie McClure po raz pierwszy usłyszałam podczas blogowej wymianki mikołajkowej, dziewczyna dla której przygotowywałam paczkę prosiła mnie o książkę i to właśnie ona zachęciła mnie do sięgnięcia po twórczość tego pana. Dlatego też przy okazji kupiłam dwie książki dla siebie i po kilku miesiącach zdecydowałam się w końcu sięgnąć po pierwszą z nich. Bardzo zaintrygował mnie opis książki na okładce: "Zagadkowe włamanie do kostnicy w angielskim szpitalu sprawia, że doktor James Saracen zaczyna interesować się okolicznościami śmierci pewnej pacjentki. Okazuje się, że kobieta zmarła na dżumę - chorobę, której nie notowano w Anglii od setek lat. Początkowo władze usiłują zbagatelizować tę sprawę, wkrótce jednak pojawiają się następne ofiary. Zaraza ogarnia błyskawicznie całe miasto..." Powiem szczerze, że nie przypuszczałam, iż kiedykolwiek sięgną po thriller medyczny, nigdy mnie to szczególnie nie interesowało, lecz teraz sprawa ma się odrobinę inaczej. Już ostrzę sobie pazurki na kolejne książki o tej tematyce.

Głównym bohaterem jest lekarz pogotowia ratunkowego James Saracen. Ambicja i dociekliwość doktora nie zawsze mu się opłacają, bardzo łatwo pakuje się w kłopoty. Pewnego dnia przez przypadek nakrywa trójkę mężczyzn próbujących dostać się do kostnicy, co kończy się dla niego odzyskaniem przytomności na stole przeznaczonym do sekcji zwłok. Ten incydent skłania go do własnego śledztwa, w związku z czym staje się bardzo podejrzliwy w stosunku do swoich współpracowników. Kilka razy robi się naprawdę niebezpiecznie, ale w końcu udaje mu się odkryć przerażającą prawdę i rozpoczyna się walka na śmierć i życie o zatrzymanie błyskawicznie rozprzestrzeniającej się zarazy - dżumy, potocznie nazywaną czarną śmiercią.

Skąd choroba ni stąd, ni zowąd wzięła się w spokojnym miasteczku w Anglii? Co albo kto za tym stoi? Finał jest naprawdę zaskakujący, bo przecież najprościej było zrzucić winę na pierwszą ofiarę, która na pewno przywlokła wirus z Afryki.

Mimo tego, że fabuła powieści jest odrobinę straszna, to od czasu do czasu można się naprawdę pośmiać. Jak chociażby z wiecznie pijanego, bardzo nieszczęśliwego patologa z trzydziestoletnim stażem pracy. Przytoczę krótki fragment, który rozbawił mnie do łez: "- Czy wiesz pan, doktorze na co on umarł? Saracen pokręcił przecząco głową. - Ze starości - wyjaśnił Wylie. Tak samo jak ten, którego robiłem poprzednio. Prawdopodobnie nikomu nie wolno umrzeć z powodu podeszłego wieku. O, nie! Społeczeństwo żąda, żebym każdego, kto się na to odważy, rozciął i obejrzał. A potem mam jeszcze obowiązek wymyślić coś, co brzmi odpowiednio naukowo i wpisać to do świadectwa zgonu. W ten sposób wmawia się ludziom, że starość jest stanem patologicznym i może być leczona. Wystarczy tylko wydać odpowiednio dużo pieniędzy. Błazny! A czytałeś pan, co krewni tych starców wypisują w nekrologach? Wystarczy zajrzeć do miejscowego szmatławca. "Śpij w spokoju". Śpij! Szlag by trafił! Czy ten tutaj wygląda na śpiącego? "Prosimy o dotacje na badania chorób serca". O to właśnie chodzi! Cholerny świat! Dziad był już ślepy, głuchy i pokręcony artretyzmem, a im się wydaje, że jeszcze trochę badań nad funkcjonowaniem układu krążenia i zostałby "uratowany"!

Nie wiem jakim cudem w tak króciutkiej książce mogło znaleźć się aż tyle wątków. Wszystkich oczywiście nie mogę zdradzić, bo mogłabym zepsuć całą zabawę być może przyszłym czytelnikom. A do przeczytania tej książki z czystym sumieniem mogę zachęcić, nawet jeśli ktoś w życiu sam z siebie nie sięgnąłby po literaturę tego typu, zresztą tak jak to było w moim przypadku. Mnie ta zagadkowa lektura bardzo przypadła do gustu. Polecam.


Ken McClure "Zaraza"
Ilość stron: 207
Wyd. Amber
Ocena: 7/10

Pozdrawiam!
Magda


2 komentarze:

  1. Mogę ją pożyczyć? :) Wpadam na Twojego bloga od czasu do czasu i już mam cały spis książek, które chciałabym przeczytać :)
    Pozdrawiam i życzę udanego, ciepłego dnia.
    Kuzynka Sandra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że Ci pożyczę :) Tylko kiedy w końcu wpadniesz w odwiedziny? Czekam od stycznia! :)
      Pozdrawiam i całuję! :*
      Miłego dnia :)

      Usuń

Copyright © 2016 U matiny , Blogger