poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Book haul z marca...

 
 
Mamy już prawie połowę kwietnia, więc najwyższy czas na kolejną odsłonę książkowych zakupów. I powiem tyle: miniony miesiąc okazał się dla mnie naprawdę szczęśliwy, upolowałam na Allegro istne perełki za całkiem nie dużą sumę. Nooo, powiedzmy, że to był prezent na zajączka, choć pewnie biedny złamał by sobie kręgosłup, bo jakimś trafem do mojej biblioteczki przybyło sporo "cegieł".  Właściwie to dążę do tego aby te zakupy w okresie letnim troszkę pohamować, gdyż wiosną i latem są inne wydatki, wiadomo: ogród, wakacje, części do roweru (haha!) :) Zobaczymy czy mi się uda, bo kupowanie książek sprawia mi wielką radość. A jak poprawia humor, gdy na półkach zaczyna brakować miejsca. Tylko prawdziwemu książkoholikowi pomieści się to w głowie. Pozdrawiam takowych. 
 

A w marcu przybyło do mnie piętnaście książek, oczywiście łącznie z pięcioma częściami Sagi o Ludziach Lodu i dwiema książkami Sparksa "Noce w Rodanthe" oraz "I wciąż ją kocham".
 
 
Poza tym udało mi się w końcu kupić dwie pierwsze książki z cyklu Obca - Diany Gabaldon, czyli "Obca" i "Uwięziona w bursztynie". Dostać "Obcą" ostatnimi czasy graniczy niemal z cudem, już się pogodziłam z tym, że nigdy jej nie kupię aż tu nagle trafiłam na aukcję. Jaka była moja radość kiedy udało mi się kupić każdą z nich za dziewiętnaście złotych. Taniej nie spotkałam nigdy wcześniej, a obydwie wyglądają jak nowe. Czasem ma się szczęście. Pierwszy sezon serialu zdążyłam już obejrzeć dawno temu i powiem tylko tyle, bardzo ciekawa historia. O czym? Claire Randall, jeszcze niedawno wojenna pielęgniarka, spędza wakacje w Szkocji. Dotknąwszy starego kamienia, nieoczekiwanie... przenosi się w przeszłość. Wystarczy? Nie mogę się doczekać kiedy po nie sięgnę, bo jak wiadomo adaptacje zawsze są mocno okrojone.
 
 
Oprócz tego u tego samego sprzedającego udało mi się jeszcze kupić "Bez pożegnania" Barbary Rybałtowskiej, paplałam już o tej książce milion razy, jest naprawdę dobra. Kupiłam, bo uznałam, że chętnie kiedyś bym jeszcze do niej wróciła. Warto mieć tę książkę w domowej biblioteczce, pod ręką, a poza tym kosztowała mnie tylko osiem złotych, więc grzech byłoby nie wziąć. Ostatnią z tej paczki była "Wszystko, co lśni" Eleanor Catton. Lata 60. XIX wieku, Nowa Zelandia. Na wyspie wybucha gorączka złota. Szkot Walter Moody to jeden z tych śmiałków, którzy przybywają do miasta Hokitika skuszeni wizją bogactwa. Tuż po zejściu na ląd jest świadkiem dziwnego zgromadzenia. Dwunastu mężczyzn spotyka się w tajemnicy w palarni jednego z hoteli, by przedyskutować sprawę serii niewyjaśnionych zdarzeń. Kilka dni wcześniej bez śladu zaginął pewien młody bogacz, który zamieniał w złoto wszystko, czego się tknął. Na drodze prowadzącej do Hokitika znaleziono nieprzytomną prostytutkę, która próbowała odebrać sobie życie. A w chacie poszukiwacza złota, który zapił się na śmierć, niespodziewanie znaleziono wielką fortunę... Kupiłam, gdyż skusiła mnie cena i wysoka ocena na LubimyCzytać.pl, zobaczymy co z tego wyniknie.
 
 
Kolejna książka, która do mnie dotarła to... Tak! W końcu ją mam! Upolowana za grosze i nowiuteńka. "Biała królowa" Philippy Gregory. Ach, ile to już lat staram się zebrać wszystkie książki tej autorki i idzie mi to kulawo, bo wciąż jest jakaś nowa książka na którą mam akurat chrapkę. I tak oto z cyklu Wojny kuzynów mam trzy pierwsze tomy, a jeszcze trzy przede mną. W Gregory zakochałam się po obejrzeniu mini serialu stacji BBC o tytule "Biała królowa" właśnie. Polecam gorąco, bo właśnie dzięki tej autorce polubiłam książki historyczne. Pisze wspaniale.
 
 
Następna w tym wielkim stosie jest "W krainie kolibrów" Sofii Caspari. O tej książce trąbili na instagramie, na youtube, na facebooku, wszędzie! Więc i ja musiałam się w nią zaopatrzyć. Skusiła mnie sam fakt, że to saga argentyńska. Latem 1863 roku Anna i Viktoria zaprzyjaźniają się na statku do Buenos Aires – ówczesnej ziemi obiecanej dla tysięcy Europejczyków. Młode kobiety dzieli prawie wszystko. Zakochana Viktoria płynie do swego męża Humberto, syna bogatego plantatora. Nie martwi się o swój los, rozkoszuje się luksusową podróżą, śmieje się głośno i odważnie patrzy życiu w oczy. Anna jest służącą – ma dołączyć do bliskich, którzy już od roku mieszkają w Argentynie. Jej serce wypełnia obawa przed nieznanym.
 
 
Przy okazji skusiłam się również na "Tygrysie wzgórza" Sarity Mandanna. Zapierające dech w piersiach opisy nieprzeniknionej dżungli, łagodnych wzgórz i plantacji kawy tworzą egzotyczne tło sagi o sile namiętności i przeznaczenia. Bardzo, bardzo egzotycznie. W sam raz na wakacje pod gruszą :)
 
Ostatnią książką, którą kupiłam w marcu jest "Harry Potter i komnata tajemnic" J.K. Rowling :) Nie śmiejcie się. To jest jedna z pierwszych książek, które pochłonęły mnie bez pamięci, od tej serii zaczęła się moja przygoda z czytaniem, a raczej z pożeraniem. Nigdy nie miałam własnego egzemplarza, więc czas nadrobić. Must have w mojej biblioteczce!
 
 
No i to by było na tyle książkowych zakupów. Dosyć sporych rozmiarów jest ten mój marcowy stosik. Dumna jestem z tych pozycji, które chciałam mieć już od dawien dawna.
 
 
 Pozdrawiam!
Magda


niedziela, 10 kwietnia 2016

Kwietniowy kwiatostan...

 
 
Pogoda za oknami od kilku dni jest paskudna, pada bez przerwy i nie zapowiada się na to żeby miało się przejaśnić, warstwy chmur mają chyba pięć kilometrów. A było tak pięknie, tak cieplutko... Wynieśliśmy już część mebli do ogrodu, jest stolik, krzesła i huśtawka. Teraz czekam na leżaczki, które przyjdą do nas za pośrednictwem firmy kurierskiej. Lecz poza odpoczynkiem w ogrodzie jest też mnóstwo pracy. Jak tam u Was wygląda sytuacja z warzywniakami, rabatkami, trawnikami i tak dalej? U nas pomalutku do przodu. Myślę, że jak wróci słoneczko to znów zacznie się ogrodowe szaleństwo i chwila na relaks, podziwianie wiosennych kwiatków i  zieleni, która po deszczu pięknie się ożywiła. Aż miło popatrzeć i nie ważne, że wciąż leje i leje...
 
A ja na przekór brzydkiej pogodzie mam w zanadrzu kilka kolorowych fotek z ogrodu... Kwiatki, kwiatki, kwiatuszki... Krokusy, żonkile, hiacynty, tulipany, fiołki, stokrotki, czyli wszystko co najlepsze. Jak dobrze, że jest wiosna. Już niebawem będziemy wcinać rabarbar w każdej postaci, hurraaaa! Ciasta, kompoty... Niech żyją letnie dni!
 
Wspaniałej niedzieli życzę moi drodzy, pomimo pogody za oknem! Dużo słoneczka na nowy tydzień!
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pozdrawiam!
Magda

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...