01 maja

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim



Jest! Jest! Jest! W końcu mamy słońce! Błękitne niebo! Pora świętować majówkę! Ależ ten czas leci! Jeszcze dwa dni temu był początek kwietnia! :) Ja wolne, majowe dni jako tako mam zaplanowane, tu grill, tam książka na świeżym powietrzu, trochę leniuchowania, a do tego może jakiś mały wypad w Polskę. Apropo wyjazdów, jakby ktoś z Was nie miał pomysłu jak spędzić te wolne parę dni, mam jedno takie miejsce w zanadrzu, które mogłabym polecić... Przy okazji popaplam trochę o tym jak bardzo może kierowcy brakować samochodu. Hi, hi...

Wiecie co to znaczy przez pół roku nie posiadać samochodu? Ja wam nie powiem, bo udało mi się już o tym koszmarze zapomnieć. Hi, hi... Dlaczego to tak jest, że gdy nie ma się czterech kółek, bez przerwy rozmyśla się o podróżach?! Mój laptop przez ten czas był gorący, palcem po mapie zwiedziłam niemal całą Polskę, połowę Czech, kawałek Niemiec oraz odrobinę Austrii i Szwajcarii. Czego to ja bym nie chciała zobaczyć? Gdyby tylko było więcej czasu. Wraz z początkiem kwietnia koszmar powoli zaczął odchodzić w niepamięć, w końcu kupiliśmy samochód i od razu w weekend wybraliśmy się na spontaniczną wycieczkę. Tak, spontaniczną, mimo tych wszystkich godzin które poświęciłam na przekopywanie się przez sieć.




W pierwszą słoneczną niedzielę, zaraz po oswojeniu się na nowo z czterema kółkami wybraliśmy się na Dolny Śląsk. Głównym naszym celem był Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim, ale po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę przy jeziorze Otmuchowskim i trochę pospacerowaliśmy wałem, pogoda była naprawdę cudowna, a ja tak dawno tam nie byłam. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy dalej w podróż. Do  Kamieńca Ząbkowickiego zawitaliśmy po raz drugi, przy pierwszej wizycie pałac Marianny Oriańskiej można było sobie zobaczyć tylko z zewnątrz, strasznie był zapuszczony, zresztą zwiedzając teraz obiekt wewnątrz można zobaczyć jaki kawał dobrej roboty odwaliła gmina, w której pałac się znajduje! Bo od 2012 roku, akurat kiedy byłam tam po raz ostatni, obiekt należy do gminy. I powiem szczerze, że świetnie sobie radzą. Aktualnie pałac można zwiedzać z przewodnikiem. Serdecznie polecam! Warto! Pani przewodnik sypie wiadomościami i ciekawostkami jak z rękawa. Poznaliśmy losy Marianny Oriańskiej od podszewki, nawet wchodziliśmy do pałacu tak jak ona, po tym jak zabroniono jej wchodzić głównym wejściem... Przez okno zaraz przy wejściu. Zadziorna babka z niej była :) Lecz zanim zobaczyliśmy wnętrze, zostaliśmy oprowadzeni po dworze i stajniach. Żałuję bardzo, że nigdy nie miałam okazji zobaczyć tego w pełnej okazałości! Nawet konie w stajniach miały luksus, królewna zadbała o wszystko. Każdy koń miał swój boks i żłób z marmuru (kawałki zachowały się do dziś), a do kompletu pięknie oprawione kryształowe lustra, żeby nie czuły się samotne. Ale mnie najbardziej przypadł do gustu dziewiętnastowieczny podjazd, dwupasmowy... Po co? Żeby się korki nie robiły :) Istna perełka!



Historię pałacu i królewny możecie poczytać sobie na stronie internetowej tutaj. Polecam. Ja oczywiście musiałam sobie kupić całą książkę, ale jeszcze nie zdążyłam jej przeczytać. Jak wyłapię jakieś ciekawostki to się podzielę :)






Właścicieli czeka jeszcze mnóstwo pracy, lecz brną do przodu ile się da, gdyż założyli sobie cel, że do roku 2030 doprowadzą pałac do dawnej świetności. Życzę im tego z całego serca, gdyż obiekt jest przepiękny i nawet gdyby bilet kosztował dwa razy tyle i tak pojechałabym zobaczyć efekt końcowy.

Na koniec wycieczki głodni jak wilki, jakąś godzinę przy pomocy TripAdvisor szukaliśmy miejsca w którym moglibyśmy zjeść coś dobrego, to nie było łatwe, bo zazwyczaj w polecanych miejscach nie można było szpilki wetknąć, a od zapachów które się rozchodziły nasze żołądki wzywały o pomstę do nieba! :) W końcu trafiliśmy do Złotego Stoku, do restauracji położonej przy wejściu do Kopalni Złota, ludzi trochę mniej, jedzenie dobre, ale bez rewelacji. Najważniejsze, że odkryliśmy miejsce, które koniecznie trzeba będzie pojechać zobaczyć, może znajdę kawałek złota... Ha, ha...


 Pozdrawiam!
Magda


PS: Bym zapomniała! Cudownego weekendu życzę! Odpoczywajcie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 U matiny , Blogger